Juniorzy młodsi Stoczniowca są od początku sezonu niemal bez przerwy w trasie. Biało-niebiescy mają za sobą już sześć kolejnych spotkań rozegranych poza Gdańskiem. Po wyjazdach do Katowic i Bytomia przyszła pora na Kraków, Krynicę-Zdrój, Łódź i Warszawę. Bilans tej hokejowej podróży jest bardzo dobry – cztery zwycięstwa, w tym jedno po dogrywce, oraz dwa przegrane spotkania, z których jedno również rozstrzygnęło się dopiero w dodatkowym czasie.
Wyjazdowy maraton rozpoczął się od dwóch spotkań na Śląsku. Na inaugurację Stoczniowiec pokonał Naprzód Janów 6:4, a dzień później musiał uznać wyższość Polonii Bytom, przegrywając 2:8.
Tydzień później gdańszczanie obrali kierunek na Małopolskę. Pierwszym przystankiem był Kraków i spotkanie z Cracovią.
Stoczniowiec bardzo dobrze wszedł w ten mecz. Pierwszą tercję wygrał 2:0, a wynik otworzył Nikodem Kisielewski. Drugą bramkę zdobył Szymon Jarząbkiewicz po podaniach Ivana Krasiuka i Aleksa Sosnowskiego. Przewaga gdańszczan była wyraźna – w pierwszych 20 minutach oddali aż 21 strzałów przy zaledwie pięciu próbach gospodarzy.
Cracovia nie zamierzała jednak odpuszczać. W drugiej tercji gospodarze zmniejszyli straty, ale na ich trafienia Stoczniowiec odpowiedział golem Alana Sosnowskiego po asyście Ivana Krasiuka. Przed trzecią odsłoną biało-niebiescy prowadzili 3:2.
Krakowianie szukali wyrównania do ostatnich sekund, ale końcówka należała do Stoczniowca. Na 46 sekund przed syreną Tycjan Pańko-Drzewucki po podaniu Mikołaja Kruszyńskiego ustalił wynik na 4:2. Gdańszczanie zasłużenie zabrali do domu komplet punktów, kończąc spotkanie z bilansem 44 strzałów przy 24 uderzeniach rywali.
Następnego dnia Stoczniowiec zameldował się w Krynicy-Zdroju. Tym razem emocji było jeszcze więcej. Mecz z KTH zakończył się dopiero w dogrywce, a gospodarze zwyciężyli 6:5.
Biało-niebiescy kilkukrotnie odrabiali straty. Bramki dla Stoczniowca zdobywali Aleks Sosnowski po podaniu Alana Sosnowskiego, Alan Sosnowski po asystach Szymona Jarząbkiewicza i Aleksa Sosnowskiego oraz Szymon Jarząbkiewicz po podaniu Tycjana Pańko-Drzewuckiego. Dwa trafienia dołożył Tomir Pańko-Drzewucki. Przy pierwszym asystowali Alan Sosnowski i Wojciech Swendrak, a przy drugim Antoni Grabowski.
Po 60 minutach był remis 5:5. W dogrywce decydującą bramkę zdobyli gospodarze. Stoczniowiec przegrał, ale za doprowadzenie spotkania do dodatkowego czasu dopisał do swojego dorobku jeden punkt.
Kolejny weekend oznaczał kolejne kilometry – tym razem kierunek Łódź i Warszawa.

W sobotę w Łodzi gdańszczanie urządzili sobie prawdziwy festiwal strzelecki. Stoczniowiec rozbił ŁKH aż 11:1 i pewnie dopisał do tabeli kolejne trzy punkty.
Strzelanie rozpoczął Maksymilian Pawlyta. Następnie do siatki trafiali Tycjan Pańko-Drzewucki, Szymon Jarząbkiewicz, Ivan Krasiuk, Aleks Sosnowski i Antoni Grabowski. Po honorowym trafieniu gospodarzy Stoczniowiec ponownie ruszył do ataku. Siódmego gola zdobył Alan Sosnowski, ósmego Szymon Jarząbkiewicz, a dziewiątego ponownie Alan Sosnowski. Wynik podwyższył Aleks Sosnowski, a strzelecki popis biało-niebieskich zakończył Tycjan Pańko-Drzewucki, ustalając rezultat na 11:1.
Po wysokim zwycięstwie w Łodzi nie było jednak czasu na odpoczynek. W niedzielę Stoczniowiec przeniósł się do Warszawy, gdzie na Torwarze zmierzył się z AH Legią Warszawa. Zgodnie z terminarzem był to drugi mecz gdańszczan podczas weekendowej kolejki.
Spotkanie w stolicy okazało się zdecydowanie trudniejsze od łódzkiego pojedynku. Do rozstrzygnięcia ponownie potrzebna była dogrywka. Tym razem jednak to Stoczniowiec zadał decydujący cios i zwyciężył 5:4, dopisując do swojego dorobku dwa punkty.
Warszawska wygrana była jednocześnie czwartym zwycięstwem biało-niebieskich w sześciu dotychczasowych spotkaniach. Bilans GKS Stoczniowiec to zatem cztery zwycięstwa i dwie porażki. Gdańszczanie zdobyli łącznie 12 punktów, strzelając rywalom 33 bramki i tracąc 25 goli.



