Gdańscy hokeiści przegrali niestety pierwszy mecz ćwierćfinałów
play-off. Oprócz pierwszej tercji zaprezentowali się jednak dobrze i byli
bardzo blisko wyrównania stanu rywalizacji. Przegrali minimalnie 5:6 (0:2, 2:2,
3:2).
Bramki:
1:0 Daniel Laszkiewicz as. Leszek Laszkiewcz (5.39 w przewadze)
2:0 Mikołaj Łopuski (7.09)
2:1 Jarosław Rzeszutko as. Jan Steber,
Roman Skutchan (23.43 w przewadze)
2:2 Josef Vitek as. Tomasz Ziółkowski (27.39 w przewadze)
3:2 Filip Drzewiecki (28.22)
4:2 Michał Piotrowski as. Leszek Laszkiewicz (35.04 w przewadze)
5:2 Daniel Laszkiewicz (43.14)
5:3 Artur Kostecki as. Roman Skutchan, Jarosław Rzeszutko (49.58 w podwójnej
przewadze)
5:4 Jan Steber as. Roman Skutchan (51.36 w podwójnej przewadze)
5:5 Jan Steber (55.39)
6:5 Mikołaj Łopuski as. David Musial (58.56)
ENERGA STOCZNIOWIEC: Odrobny;
B.Wróbel - Kostecki, Skrzypkowski - Mat.Rompkowski, Smeja - Maciejewski, Steber
- Rzeszutko - Skutchan, Vitek - Ziółkowski - Jankowski, Furo - Chmielewski -
Strużyk, Kabat - Maj - Wróblewski.
Gdańszczanie po pierwszej tercji, którą zagrali zbyt nerwowo
i niedokładnie przegrywali 0:2, jednak zmieni całkowicie styl gry w drugiej
odsłonie i już w 28 minucie był remis.
Szkoda, że podopieczni Andrzej Słowakiewicza nie wykorzystali jeszcze kilku
stworzonych przez siebie w drugiej połowie tej tercji sytuacji. Nie mylili się
za to gospodarze, którzy odrobili stracony dystans i po 40 minutach prowadzili
znów dwiema bramkami – 4:2.
Początek trzeciej odsłony przyniósł kolejne trafienie dla
Cracovii. Gdańszczanie jednak nie załamali się, pokazali olbrzymie serce do
walki i zaangażowanie. W 6 minutach strzelili trzy bramki i znów doprowadzili
do remisu. Bezbłędnie wykorzystywali wówczas okresy gry w przewadze.
Niestety po tym jak po raz drugi doprowadzili do remisy
gdańszczanom nie udało się zadać decydującego trafienia, za to w
kontrowersyjnych okolicznościach na prowadzenie wyszli gospodarze. W ostatniej
minucie trener Andrzej Słowakiewicz zdecydował się wycofać bramkarza, jednak
tym razem na drodze krążka stanęła poprzeczka bramki krakowskiej. Gdańszczanie
byli o krok od wyrównania stanu rywalizacji, nie udało się, jednak we wtorek będą
mieli kolejną szansę na zwycięstwo nad mistrzami Polski.